Ga naar de inhoud
PodcastsGeestelijke gezondheidZwierciadło Podcasty

Zwierciadło Podcasty

Zwierciadło
Zwierciadło Podcasty
Nieuwste aflevering

412 afleveringen

  • Zwierciadło Podcasty

    „Mam 49 lat i mówię rówieśniczkom: to, co jesz, myślisz, staje się twoim wizerunkiem”. Joli Czai 5 zasad, żeby nie przebierać się po czterdziestce | „Słowo do słowa”, odc. 12

    22-09-2026 | 53 Min.
    „Dojrzałość nie oznacza, że mamy się ubierać jak nasze matki” - mówi stylistka, Jola Czaja w podcaście „Słowo do słowa", Joanny Brodzik. Czy kobieta po czterdziestce powinna jeszcze zastanawiać się, czy „wypada” jej założyć krótką spódnicę, mocny kolor albo sukienkę odsłaniającą ramiona? A może największą zmianą, jaka przychodzi z wiekiem, jest właśnie możliwość przestania przejmowania się takimi pytaniami? Sponsorem odcinka jest Promensil Forte – suplement diety dla kobiet, które również w czasie menopauzy chcą żyć w zgodzie ze swoją naturą.
    Moda bardzo długo była jednym z narzędzi, za pomocą których społeczeństwo przypominało kobietom, gdzie jest ich miejsce. Wiek miał być widoczny. A wraz z nim – odpowiedni fason, długość spódnicy, fryzura, makijaż i cały zestaw rzeczy, które miały komunikować: jestem już „poważną kobietą”. W rozmowie z Joanną Brodzik Jola Czaja wraca do obrazu kobiet, który pamięta z własnego dzieciństwa. Jak mówi, „byłyśmy dojrzałe i stare z młodu”, a kobiety po pięćdziesiątce często miały charakterystyczne akcesoria podkreślające ich status i wiek. Fryzury były natapirowane, stroje bardziej zachowawcze lub przeciwnie – przesadne, bo wiele kobiet próbowało poprzez wygląd pokazać swój dorobek i pozycję.
    Ten obraz zmienił się niemal nie do poznania. Czterdziestolatki i pięćdziesięciolatki noszą sneakersy, jeansy, krótkie sukienki, skórzane kurtki, mocną biżuterię. Farbują włosy albo zostawiają siwe. Eksperymentują z trendami i coraz częściej nie pytają już, czy dany fason jest „dla ich wieku”. Paradoks polega na tym, że wraz z większą wolnością pojawiła się nowa presja: skoro możemy wyglądać młodziej, powinnyśmy to robić.
    „My nie chcemy wyglądać młodziej. My wyglądamy”
    To jedno z ciekawszych przesunięć, jakie dokonały się w ostatnich dekadach. Kobieta po 40. nie musi już wizualnie deklarować swojego wieku, ale jednocześnie dostaje mnóstwo komunikatów, że najlepiej, jeśli będzie wyglądała tak, jakby wieku nie miała. W reklamach, mediach społecznościowych i świecie mody młodość wciąż bywa traktowana jak synonim atrakcyjności.
    Jola Czaja odwraca jednak tę perspektywę. „My nie chcemy, my wyglądamy” – mówi, zwracając uwagę na fakt, że współczesne kobiety po prostu funkcjonują inaczej niż poprzednie pokolenia. Mają inne ubrania, fryzury, kosmetyki, dostęp do informacji i znacznie większą świadomość tego, jak chcą się prezentować. Jak dodaje, kiedyś wiele rzeczy po prostu „nie wypadało”. Dziś granice są znacznie dalej.
    Problem zaczyna się wtedy, kiedy „dbanie o siebie” przestaje być wyborem, a staje się kolejnym obowiązkiem. Wtedy krem, fryzjer, ruch, dieta, ubrania czy makijaż nie służą już temu, żeby dobrze się ze sobą czuć, ale mają przede wszystkim zatrzymać czas. I nagle nawet atrakcyjność zaczyna przypominać zadanie do odhaczenia.
    Zamiast „wysmukla i odmładza” – po prostu: dobrze mi w tym
    Wystarczy przejrzeć opisy ubrań kierowanych do dojrzałych kobiet, żeby zobaczyć, jak mocno wciąż funkcjonuje język ukrywania. Fason ma wysmuklać. Materiał ma maskować. Dekolt ma odwracać uwagę. Rękaw ma zasłaniać ramiona. Spodnie powinny „wydłużać nogi”, a sukienka – najlepiej „odejmować lat”.
    Tyle że ciało nie jest projektem do naprawienia. Zmienia się. I szczególnie po czterdziestce wiele kobiet zaczyna doświadczać tego bardzo konkretnie. Zmieniają się proporcje sylwetki, skóra, sposób odkładania tkanki tłuszczowej, komfort termiczny, a w okresie menopauzy także samopoczucie i relacja z własnym ciałem. To nie oznacza, że trzeba zacząć ubierać się „stosownie do wieku”. Oznacza raczej, że warto nauczyć się swojego ciała na nowo.
    Jola Czaja proponuje zmianę języka, ale też zmianę wewnętrznego nastawienia. „Przez lata nauczono nas być krytyczną wobec własnego ciała i wymagać od niego więcej, niż na danym etapie życia potrzebuje” – mówi.
    Sponsorem odcinka jest Promensil Forte – suplement diety dla kobiet, które również w czasie menopauzy chcą żyć w zgodzie ze swoją naturą.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Najgorsze, co możesz zrobić, to uciekać przed lękiem”. Sebastian Karpiel-Bułecka o wychodzeniu z trudnych emocji | „Kultura i inne przyjemności”

    16-09-2026 | 45 Min.
    „Lęk potrafi być naprawdę przytłaczający” – mówi Sebastian Karpiel-Bułecka w rozmowie z Zofią Fabjanowską, szefową działu Kultura „Zwierciadła”. Lider Zakopower opowiada o tym, czego nauczyli go ojciec i dziadek, o niezwykłym pożegnaniu z tatą, emocjonalnym koszcie koncertów, stanach lękowych i o tym, dlaczego dziś łatwiej jest mu oswoić własne słabości.
    Dla muzyka scena może być źródłem ogromnej energii. Jest publiczność, światła, rytm, wspólne granie i szczególny rodzaj porozumienia, którego nie da się do końca przełożyć na język. Karpiel-Bułecka opisuje je wręcz jako „język duchowy” – coś, co powstaje pomiędzy członkami zespołu podczas koncertu.
    Problem zaczynał się po zejściu ze sceny.
    Przez lata emocjonalny kontrast między koncertowym pobudzeniem a zwyczajnością po występie potrafił być dla niego bardzo trudny. Ten „skok dopaminowy” po koncercie, jak sam go określa, zostawiał pustkę, szczególnie kiedy nie miał jeszcze rodziny. Po intensywnym doświadczeniu nagle nie było do czego wracać. Artysta przyznaje, że było to trudne doświadczenie bliskie momentami depresji.
    Dziś ten mechanizm wygląda inaczej. Żona, dzieci, dom i codzienność sprawiły, że po zejściu ze sceny istnieje coś więcej niż tylko cisza. „Od kiedy mam żonę, dzieci, tych skoków emocjonalnych nie czuję” – mówi. Rodzina stała się więc nie tylko przestrzenią prywatności, ale też swoistą przeciwwagą dla życia opartego na ciągłej intensywności.
    Kiedy wchodzi lęk
    Jednym z ważniejszych tematów rozmowy jest lęk. Karpiel-Bułecka zdecydował się mówić o swoich stanach lękowych publicznie, choć mógłby przecież pozostawić je w sferze prywatnej. Powód był prosty: skoro sam doświadczył trudności, chciał, żeby jego historia mogła pomóc komuś, kto właśnie przeżywa coś podobnego.
    Wciąż funkcjonujemy w rzeczywistości, w której problemy psychiczne bywają traktowane inaczej niż choroby ciała. O osobie cierpiącej z powodu lęku czy depresji łatwo powiedzieć, że „przesadza”, „wymyśla” albo powinna po prostu wziąć się w garść. Muzyk sprzeciwia się takiemu myśleniu. „Nerwica lękowa czy depresja to takie same choroby jak na przykład grypa” – podkreśla. Jego zdaniem takie podejście może być ważne zarówno dla osoby, która mierzy się z problemem, jak i dla jej najbliższych.
    Bo lęk potrafi być absurdalny, a jednocześnie całkowicie realny w odczuciu osoby, która go doświadcza. Muzyk wspomina sytuacje, w których bał się wyjść na scenę, ponieważ był przekonany, że upadnie i umrze. Z zewnątrz trudno znaleźć w takim scenariuszu logikę. Dla człowieka znajdującego się w środku ataku lęku ta irracjonalność nie sprawia jednak, że strach staje się mniej dotkliwy.
    Odzyskiwanie wpływu
    Czy można powiedzieć, że Karpiel-Bułecka ma już ten etap za sobą? Odpowiedź jest daleka od efektownej historii o całkowitym zwycięstwie nad własnymi słabościami. „Nie” – przyznaje. Różnica polega na czymś innym: dziś potrafi wcześniej rozpoznać sygnały ostrzegawcze i odpowiednio zareagować.
    Zamiast czekać, aż lęk urośnie do rozmiarów, z którymi trudno sobie poradzić, stara się wyciszyć, nie brać wszystkiego tak bardzo do siebie i działać profilaktycznie. To podejście jest mniej spektakularne niż opowieść o pokonaniu własnych demonów, ale właśnie dlatego brzmi wiarygodnie. Nie chodzi o to, żeby już nigdy się nie bać. Chodzi o to, by wiedzieć, co zrobić, kiedy strach znowu się pojawi.
    Karpiel-Bułecka mówi zresztą bardzo stanowczo o tym, czego – jego zdaniem – nie należy robić. Zamknięcie się w domu, pozostanie na kanapie i unikanie sytuacji wywołujących lęk może dawać chwilową ulgę, ale w dłuższej perspektywie tylko wzmacnia problem. „Najgorsze, co możesz zrobić, to ucieczka przed lękiem” – przekonuje. W jego doświadczeniu skuteczniejsza okazuje się droga małych kroków: wychodzenie naprzeciw temu, czego się boimy, nawet jeśli wymaga to sporego wysiłku.
    Nie jest to recepta na życie bez lęku. Raczej sposób na odzyskiwanie wpływu na własne życie.
  • Zwierciadło Podcasty

    Piotr Polak: „Najbardziej wzrusza mnie kino o młodych ludziach, którzy próbują wyrwać się z jakiegoś konwenansu” | „Filmy mojego życia”, odc. 1

    15-09-2026 | 1 u. 2 Min.
    Widzowie znają go przede wszystkim jako Michała Holca z serialu „The Office PL”, jednak mało kto wie, że aktor jest prawdziwym kinomanem i wytrwanym znawcą popkultury, dla którego oglądanie filmów i chodzenie do kina jest w zasadzie chlebem powszednim. W nowym podcaście „Zwierciadła” aktor z rozbrajającą szczerością i poczuciem humoru opowiedział nam o filmach i serialach, które miały największy wpływ na jego życie: pierwszych seansach kinowych, hitach swojego dzieciństwa i dorastania oraz współczesnych wyborach, a nawet guilty pleasures.
    Rozmowę zaczynamy bardzo sentymentalnie – od pierwszych seansów, jakie Piotr Polak pamięta ze swojego rodzinnego domu. Jak sam wspomina, były to głównie filmy z telewizyjnego cyklu „W starym kinie” oraz przegrywane na kasety VHS przez jego tatę. „Mieliśmy ich ze 200. Po dwa tytuły na każdej, a czasem nawet trzy” – dodaje aktor i przyznaje, że była to jego pierwsza styczność z kinem takich mistrzów jak Francis Ford Coppola czy Robert Altman. „Oglądaliśmy dużo filmów z lat 60. i 70., ale wychowałem się tak naprawdę na kiczowatym kinie lat. 80. Było w nim coś naprawdę wyjątkowego”.
    „Gwiezdne wojny” w Kinie Tatry
    Kino Tatry w Nowym Targu – to tu Piotr Polak obejrzał swój pierwszy film na dużym ekranie. Była produkcja z jego ukochanego filmowego cyklu, a mianowicie „Gwiezdne wojny: część VI – Powrót Jedi” z 1983 r. Z racji na swój bardzo młody wiek, z wizyty w kinie najbardziej zapamiętał jednak nie to, co działo się na ekranie, a moment tuż przed wejściem na salę kinową, o czym opowiedział nam z typowym dla siebie poczuciem humoru.
    „Oszalałem na punkcie Spielberga. »E.T.« sprawił, że zapragnąłem zostać aktorem”
    Piotr Polak, jak sam przyznaje, oglądał w dzieciństwie mnóstwo filmów. Jeden z nich zrobił jednak na nim tak piorunujące wrażenie. „Strasznie się go bałem, ale oszalałem na jego punkcie” – dodaje. Mowa oczywiście o kultowej przygodówce familijnej „E.T.” z 1982 r., która sprawiła, że zapragnął, tak jak wcielający się w główną rolę Henry Thomas, zostać aktorem. Gwiazda „The Office PL” dodaje jednak, że tak naprawdę najbardziej zainspirował go materiał zza kulis powstania filmu pokazywany przez amerykańskie HBO.
    „Jak to zobaczyłem, zwariowałem totalnie. Pomyślałem sobie, że to najlepsza praca, a właściwie nie praca, a największa przyjemność na świecie”.
    „Brat pokazywał mi filmy w nocy”
    Wiele filmów, jakie Piotr Polak oglądał w młodości, pokazał mu jego starszy brat. „Budził mnie w środku nocy i mówił: »Chodź na dół, bo musisz to obejrzeć«. Wśród nich były m.in. takie tytuły jak ikoniczny „Blade Runner” w reżyserii Ridleya Scotta czy muzyczny „Pink Floyd: The Wall” (oba z 1982 r.). Wrażenie na aktorze zrobiły również inne produkcje pokazywane wówczas w telewizyjnej ramówce, takie jak „Noce Cabirii” Federico Felliniego z 1957 r. czy „Ghandi” z 1982 r. z Benem Kingsleyem w roli głównej.
    „Wtedy też odkryłem, że nie mam problemu z filmami na przykład klasy G i zrozumiałem, że takie produkcje też nie są złe. Na jednym z nich świetnie się bawiłem”.

    Piotr Polak o filmach które go bawią i wzruszają
    Chociaż kreacja Piotra Polaka w komediowym „The Office PL” bawi widzów do łez, sam aktor przyznaje, że nie jest wielkim fanem tego gatunku. Owszem, uwielbia odcinki „Przyjaciół” i „Latający cyrk Monthy Pythona”, jednak z trudem przychodzi mu wymienienie konkretnych tytułów, które doprowadzają go do wybuchów śmiechu.
    „Lubię wyłapywać śmieszne rzeczy w filmach, które nie są komediami”.
    Jakie filmy powodują u niego natomiast wzruszenie? Tu już aktor odpowiada już bez wahania, wskazując pewien brytyjsko-francuski dramat z 2000 r.
    „Filmy mojego życia” to nowy podcast „Zwierciadła”, w którym postacie ze świata kultury opowiadają o filmach, które miały największy wpływ na ich życie – od pierwszych seansów kinowych, przez kino dzieciństwa i dorastania, aż po współczesne wybory i guilty pleasures. Rozmowy mają charakter osobisty, oparty na opowieściach i wspomnieniach.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Brylant wcale nie jest obowiązkowy”. Agata Wojtczak i Jagoda Maruda obalają mity o pierścionkach zaręczynowych | „Guzik prawda”, odc. 1" Artykuł nieopublikowany - link do podglądu

    14-09-2026 | 31 Min.
    Wokół pierścionka zaręczynowego narosło tyle mitów, że trudno oddzielić fakty od sloganów. Ile powinien kosztować, czy koniecznie musi błyszczeć brylantem i jaki metal jest najlepszy? Na te i inne pytania odpowiadają Agata Wojtczak, projektantka i współzałożycielka marki biżuterii MAAR, oraz Jagoda Maruda, międzynarodowa ekspertka diamentów HRD i założycielka marki JAGG. Obie były gościniami pierwszego odcinka „Guzik prawda” – nowego podcastu „Zwierciadła” prowadzonego przez Karolinę Liczbińską, w którym sprawdzamy, ile prawdy kryje się w modowych przekonaniach powtarzanych bez zastanowienia. Jubilerki opowiedziały w nim, skąd wzięły się najpopularniejsze mity o pierścionkach zaręczynowych i które z nich to czysty marketing.
    W pierwszym odcinku podcastu „Guzik prawda” Karolina Liczbińska bierze pod lupę pierścionek zaręczynowy – biżuterię, wokół której narosło chyba najwięcej mitów w całej historii jubilerstwa. Mity te na co dzień obalają Agata Wojtczak, współzałożycielka i projektantka biżuterii MAAR, oraz Jagoda Maruda – międzynarodowa ekspertka diamentów HRD, która poza autorskimi kolekcjami JAGG kuruje też unikatową biżuterię vintage sprzed przeszło stu lat.
    Ile powinien kosztować pierścionek zaręczynowy?
    Pierwszy mit dotyczy budżetu. Zasada trzech pensji, czyli powszechne zwłaszcza w krajach anglosaskich przekonanie, że na pierścionek trzeba odłożyć równowartość trzymiesięcznej wypłaty, wydaje się Karolinie Liczbińskiej tyleż utrwalona, co kuriozalna. Jak tłumaczy Jagoda Maruda, kiedyś pierścionek pełnił funkcję zabezpieczenia finansowego kobiety – w razie zerwania zaręczyn to ona mogła go zatrzymać. Skąd więc wzięła się konkretna kwota?
    Zdaniem Agaty Wojtczak odpowiedzi trzeba szukać w kampaniach marki jubilerskiej, która przez dekady budowała na tym haśle pozycję monopolisty na rynku diamentów. Czy ta reguła ma dziś jakiekolwiek przełożenie na polskich klientów? Tego dowiecie się z pełnego odcinka.
    Czy diament to faktycznie najlepszy kamień do pierścionka zaręczynowego?
    Najgłębiej zakorzeniony mit dotyczy samego kamienia. Jagoda Maruda cofa się aż do XV wieku, kiedy Maksymilian Habsburg podarował Marii Burgundzkiej pierwszy udokumentowany pierścionek z diamentami. Przez kolejne stulecia to wcale nie brylant królował jednak w zaręczynowej modzie – Napoleon obdarował Józefinę pierścionkiem Toi et Moi z szafirem i diamentem, a królowa Wiktoria nosiła wężowy pierścionek ze szmaragdem.
    Dopiero XX-wieczna kampania reklamowa monopolisty diamentowego De Beers – z hasłem o brylantach, które są wieczne – ugruntowała to skojarzenie. Czy współczesne pary wciąż się nim kierują, czy jubilerki obserwują odwrót w stronę szafirów i kolorowych turmalinów? I co obie ekspertki sądzą o pierścionku, który towarzyszył zaręczynom Taylor Swift? Odpowiedzi szukajcie w odcinku. W pełnej rozmowie Agata Wojtczak i Jagoda Maruda poruszają też temat diamentów laboratoryjnych, wyboru metalu oraz codziennej pielęgnacji biżuterii, która ma towarzyszyć nam do końca życia.
    Podcast „Guzik prawda” w każdym odcinku bierze na warsztat modowe mity i sprawdza, skąd się właściwie wzięły – oraz czy jest w nich ziarno prawdy. Karolina Liczbińska rozmawia w nim z ekspertkami i ekspertami z branży, żeby oddzielić fakty od popkulturowych legend.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Cały nasz styl życia idzie w wątrobę”. Prof. Bożena Muszyńska o terapeutycznej leśnej triadzie, która odmładza i działa przeciwzapalnie | „Jak zdrowie”, odc. 22

    10-09-2026 | 55 Min.
    „Grzyb kamforowy został nazwany złotem Tajwanu” – mówi prof. Bożena Muszyńska, mykolożka, która w 22. odcinku podcastu „Jak zdrowie” opowiada, dlaczego ten niezwykły gatunek od lat fascynuje badaczy. Antrodia camphorata rośnie naturalnie tylko na Tajwanie, na endemicznym cynamonowcu, a dziś jego wyhodowana grzybnia trafia także do preparatów dostępnych w Polsce. Co sprawia, że zainteresowano się nim właśnie w kontekście wątroby? I czy grzyby, które znamy z lasu i kuchni, rzeczywiście mogą mieć więcej prozdrowotnych właściwości, niż dotąd sądziliśmy? Sponsorem odcinka jest Qpharma producent suplementu diety LivIntro.
    Jeden z najbardziej zakorzenionych stereotypów mówi, że grzyby są ciężkostrawne i kaloryczne. Prof. Muszyńska proponuje spojrzeć na ten temat inaczej. Jej zdaniem uczucie sytości po zjedzeniu nawet niewielkiej porcji może mieć związek z obecnością składników odżywczych, które oddziałują na jelita i układ regulujący apetyt.
    Właśnie dlatego grzyby są dziś przedmiotem zainteresowania naukowców zajmujących się m.in. otyłością i metabolizmem. Ekspertka zwraca uwagę na ich wpływ na środowisko jelitowe oraz na procesy związane z produkcją neuroprzekaźników, w tym GLP-1, który uczestniczy w regulacji apetytu i sytości. Nie należy jednak wyciągać z tego wniosku, że zjedzenie porcji pieczarek działa jak lek z grupy analogów GLP-1. Mechanizmy biologiczne są znacznie bardziej złożone.
    Pieczarka? Zwykła tylko z pozoru
    Jeśli ktoś uważa, że po wartościowe grzyby trzeba koniecznie jechać do lasu, czeka go niespodzianka. Jednym z bohaterów rozmowy jest bowiem pieczarka – grzyb tak powszechny, że łatwo przestać go zauważać.
    Polska przez lata była jednym z liderów uprawy pieczarek, choć – jak mówi prof. Muszyńska – w ostatnim czasie spadliśmy pod tym względem na czwarte miejsce. Problem w tym, że produkt łatwo dostępny i niedrogi rzadko budzi skojarzenia z czymś szczególnie cennym. A szkoda.
    Wśród grzybów jadalnych jest zresztą znacznie więcej interesujących gatunków. Boczniaki należą do tych najlepiej przebadanych pod kątem układu krążenia i zdrowia kości. Lakownica jest kojarzona m.in. z działaniem wspierającym układ sercowo-naczyniowy, a także z wyciszeniem. Soplówka jeżowata z kolei od lat przyciąga uwagę badaczy ze względu na potencjalne oddziaływanie na układ nerwowy.
    „Złoto Tajwanu” dla wątroby
    Najbardziej fascynującym bohaterem rozmowy jest Antrodia camphorata – grzyb kamforowy występujący naturalnie na Tajwanie, związany z tamtejszym endemicznym drzewem cynamonowym. Prof. Muszyńska opowiada o historii zainteresowania tym gatunkiem określanym mianem „złota Tajwanu”.
    Dlaczego właśnie on wzbudza zainteresowanie w kontekście wątroby? Jak tłumaczy ekspertka, zainteresowanie jego właściwościami zaczęło się od obserwacji osób, które spożywały grzyb i jednocześnie nadużywały alkoholu. To jednak punkt wyjścia do badań, a nie dowód na to, że Antrodia camphorata może neutralizować skutki picia alkoholu czy zapobiegać chorobom wątroby.
    Właśnie z tego gatunku korzysta suplement diety LivAntro, sponsor ósmego odcinka podcastu „Jak zdrowie”. Produkt łączy liofilizowaną grzybnię Antrodia camphorata w formie ProAntro® z Vitacholine®, czyli formą choliny. Jedna kapsułka zawiera 300 mg ProAntro® oraz 200 mg Vitacholine®, w tym 85,5 mg choliny. Według informacji produktowej cholina przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania wątroby i utrzymania prawidłowego metabolizmu tłuszczów. LivAntro jest suplementem diety przeznaczonym dla dorosłych i nie powinien być traktowany jako zamiennik leczenia ani zróżnicowanej diety.
    W rozmowie prof. Muszyńska zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: jeśli chcemy mówić o działaniu profilaktycznym żywności czy składników grzybów, znaczenie ma regularność. Nie chodzi więc o jednorazowy „detoks” po ciężkim weekendzie. Wątroba nie potrzebuje cudownej kuracji raz na jakiś czas, lecz przede wszystkim rozsądnego stylu życia. A jak zauważa ekspertka, „cały nasz styl życia idzie w wątrobę”.
Meer Geestelijke gezondheid podcasts
Over Zwierciadło Podcasty
„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.
Podcast website

Luister naar Zwierciadło Podcasty, De Zelfhulpvraag en vele andere podcasts van over de hele wereld met de radio.net-app

Ontvang de gratis radio.net app

  • Zenders en podcasts om te bookmarken
  • Streamen via Wi-Fi of Bluetooth
  • Ondersteunt Carplay & Android Auto
  • Veel andere app-functies