- Potrzebne jest niedopowiedzenie, że coś nie jest zagwarantowane - mówi psycholog, Paweł Droździak. Gdzie kończy się zdrowa zależność, a zaczyna emocjonalne uzależnienie od partnera? Dlaczego jedni potrafią być w relacji, nie tracąc siebie, a inni – niemal stapiają się z drugą osobą, oddając jej poczucie wartości, sens i bezpieczeństwo? Premierowy odcinek podcastu Zwierciadła „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, prowadzonego przez Agnieszkę Radomską, dotyka jednego z najbardziej drażliwych tematów współczesnych związków: emocjonalnej zależności, która niepostrzeżenie zmienia się w uzależnienie.
Cykl „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem” nie podważa sensu bycia w relacji, przeciwnie - pokazuje, że prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdy jesteśmy w niej świadomi swoich ograniczeń i potrzeb oraz faktu, że partner nie jest regulatorem emocji ani gwarantem wartości, lecz kimś, z kim chcemy być - mimo ryzyka.
To nie jest podcast o „udanych relacjach” ani o tym, jak stać się lepszym partnerem w pięciu krokach. „Porozmawiajmy o miłości” to cykl rozmów, które rozbrajają mity – także te najbardziej oswojone. Agnieszka Radomska zaprasza do nich Pawła Droździaka, terapeutę, który zamiast uspokajać, często celowo wprowadza niepokój. Bo tylko on pozwala zobaczyć, dlaczego w imię miłości tak łatwo rezygnujemy z siebie.
Pierwsze odcinek to rozmowa dla tych, którzy czują, że miłość nie musi oznaczać utraty siebie. I że autonomia w związku nie jest zagrożeniem, lecz warunkiem tego, by relacja naprawdę żyła.
Cienka czerwona linia
Każda relacja opiera się na zależności. Potrzebujemy drugiego człowieka – jego obecności, wsparcia, czułości. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta zależność przestaje być jednym z elementów życia, a staje się jego osią. Wtedy miłość coraz mniej przypomina wybór, a coraz bardziej – przymus.
Droździak zwraca uwagę, że wiele osób wchodzi w związki, nie potrafiąc jasno nazwać, dlaczego akurat ta osoba stała się tak ważna. „Powód, dla którego jestem z drugą osobą, jest niewyrażalny w słowach. Ja nie wiem, dlaczego kogoś chcę” – mówi w podcaście.
W tle rozmowy wyraźnie obecna jest teoria stylów przywiązania. Osoby z lękowym stylem przywiązania szczególnie łatwo uzależniają się od partnera – bliskość staje się dla nich gwarancją bezpieczeństwa, a każdy sygnał dystansu uruchamia silny lęk. Z kolei osoby unikowe, często emocjonalnie zdystansowane, paradoksalnie wzmacniają ten mechanizm.
W takich relacjach napięcie nie znika – ono się cyklicznie odnawia. Droździak zauważa, że to właśnie niedopowiedzenie i brak gwarancji podtrzymują energię relacji. Gdy jednak niedopowiedzenie zamienia się w lęk przed opuszczeniem, związek zaczyna działać jak uzależnienie – chwilowa ulga przeplata się z narastającym napięciem.
Bliskość, która zabija pożądanie
Jednym z ważnych wątków rozmowy jest erotyka. Droździak podkreśla, że aby podtrzymać energię popędową, partnerzy nie mogą znać się „jak brat z siostrą”. Zbyt pełne stapianie się, charakterystyczne dla uzależnienia emocjonalnego, prowadzi do zaniku napięcia seksualnego.
Gdy związek staje się jedynym źródłem bezpieczeństwa, pojawia się wstyd, kontrola i autocenzura – także w sferze intymnej. To dlatego, jak zauważa terapeuta, po formalizacji relacji pewne praktyki seksualne, wcześniej akceptowalne, nagle zaczynają krępować. Bliskość przestaje być przestrzenią wolności, a zaczyna pełnić funkcję stabilizującą – kosztem pożądania.
„Chroń mnie przed tym, czego pragnę”
Uzależnienie emocjonalne polega właśnie na tym paradoksie: pragniemy bliskości, ale boimy się jej konsekwencji. Chcemy wolności, ale nie umiemy znieść jej ceny. Dlatego – jak mówi terapeuta – wybiera się niepotrzebną, czyli taką relację, która daje iluzję bezpieczeństwa, nawet jeśli odbiera sprawczość.
W relacjach uzależnieniowych ogromną rolę odgrywa wygoda. Przewidywalność, rutyna, brak ryzyka. Droździak nazywa ją wprost zdradliwą. Bo choć daje chwilowy spokój, długofalowo prowadzi do emocjonalnego zubożenia.