PodcastsGeestelijke gezondheidZwierciadło Podcasty

Zwierciadło Podcasty

Zwierciadło
Zwierciadło Podcasty
Nieuwste aflevering

366 afleveringen

  • Zwierciadło Podcasty

    „Narcyz uwodzi przez słowa, nie przez czyny”. Jak być kochaną i kochać? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 3

    22-05-2026 | 56 Min.
    „Dziewczyny bardziej marzą o miłości. I to o miłości totalnej, która zabierze cały ból” – mówi Katarzyna Miller w 3. odcinku podcastu „Przerwa na kawę z Kasią Miller”,a szczera, momentami brutalna analiza tego, dlaczego tak często mylimy miłość z głodem emocji, a bliskość z walką o uwagę.
    W rozmowie z Joanna Olekszyk psycholożka rozbraja nasze wyobrażenia o relacjach: tłumaczy, dlaczego ciągnie nas do narcyzów, czemu spokojni partnerzy wydają się „nudni” i co zrobić, żeby przestać błagać świat o uczucie. To rozmowa o emocjonalnym chaosie współczesnych relacji, ale też o dojrzewaniu do miłości, która nie boli.
    Miłość jako ratunek od cierpienia
    W kulturze, która sprzedaje miłość jako lekarstwo na samotność, łatwo uwierzyć, że druga osoba ma nas „naprawić”. Katarzyna Miller zauważa, że szczególnie kobiety wychowywane są w przekonaniu, że prawdziwe uczucie powinno być totalne – intensywne, wszystko obejmujące, najlepiej takie, które natychmiast uleczy stare rany.
    – „Dziewczyny bardziej marzą o miłości. I to o miłości totalnej, która zabierze cały ból” – mówi psycholożka.
    To właśnie dlatego tak często ignorujemy sygnały ostrzegawcze. Chcemy wierzyć, że tym razem będzie inaczej. Że ktoś zobaczy nasze zranienia i zamiast je pogłębiać – ukoi. Problem w tym, że desperacja emocjonalna jest widoczna bardziej, niż nam się wydaje.
    – „Niestety pokazujemy zbyt dużo na zewnątrz, co się w nas dzieje, nawet jak się kryjemy” – zauważa Miller.
    I właśnie tę emocjonalną szczelinę bardzo szybko wyczuwają osoby manipulujące.
    Narcyz uwodzi obietnicą
    W podcastowej rozmowie mocno wybrzmiewa temat relacji z narcyzami. Nieprzypadkowo. Media społecznościowe, kultura autopromocji i emocjonalny głód stworzyły idealne warunki dla ludzi, którzy świetnie mówią o miłości, ale fatalnie ją praktykują.
    – „Narcyz to jest łajdak” – mówi bez dyplomatycznych uników Katarzyna Miller.
    I dodaje jedno z najcelniejszych zdań całej rozmowy: – „Narcyz uwodzi przez słowa, nie przez czyny”.
    To zdanie trafia w sedno współczesnych relacji. Wielkie deklaracje, intensywność od pierwszego dnia, poczucie wyjątkowości – wszystko to może działać jak narkotyk. Szczególnie na osoby, które desperacko chcą poczuć się ważne i wybrane.
    Joanna Olekszyk pyta więc wprost: dlaczego tak często próbujemy utrzymać relację z człowiekiem, który nas rani, a sabotujemy związki z „porządnymi chłopakami”?
    To pytanie brzmi niewygodnie, ale właśnie dlatego wywołuje tak silny rezonans. Stabilność bywa mylona z nudą, a emocjonalny rollercoaster – z namiętnością. Jeśli ktoś dorastał w chaosie albo musiał walczyć o uwagę, spokojna relacja może wydawać się podejrzana. Za mało intensywna. Za mało dramatyczna, by uznać ją za „prawdziwą”.
    Emocje nie są problemem
    Emocje nie są problemem
    Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest ten o emocjach. Katarzyna Miller przekonuje, że nie należy ich tłumić ani hierarchizować.
    – „Emocje są jak kamienie szlachetne” – mówi psycholożka.
    Każda emocja niesie informację. Złość pokazuje przekroczone granice. Smutek pozwala przeżyć stratę. Lęk ostrzega. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek zamyka się tylko w jednej emocji.
    – „Jeśli używasz tylko smutku…” – zaczyna Miller, pokazując, że wiele osób wręcz przywiązuje się do własnego cierpienia, bo ono staje się częścią ich tożsamości.
    W podobnym tonie mówi o empatii. Psycholożka rozróżnia dwa jej rodzaje: taki, w którym ktoś całkowicie utożsamia się z naszym cierpieniem, oraz dojrzalszy – oparty na obecności i zrozumieniu.
    – „Są dwa rodzaje empatii, kiedy matka się utożsamia z cierpieniem córki i taka, kiedy mówimy komuś: rozumiem, przez co przechodzisz”.
    Ta druga forma buduje relacje bez emocjonalnego pochłaniania drugiej osoby. Bez duszenia miłością.
    Najbardziej przewrotna myśl całej rozmowy pojawia się wtedy, gdy Joanna Olekszyk mówi: – „Żeby być kochaną, warto sobie uświadomić, że nie musisz być kochaną”.
    Katarzyna Miller zachęca więc, by inaczej spojrzeć na siebie i własne słabości.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Narcyz uwodzi przez słowa, nie przez czyny”. Jak być kochaną i kochać? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 3

    22-05-2026 | 56 Min.
    „Dziewczyny bardziej marzą o miłości. I to o miłości totalnej, która zabierze cały ból” – mówi Katarzyna Miller w 3. odcinku podcastu „Przerwa na kawę z Kasią Miller”,a szczera, momentami brutalna analiza tego, dlaczego tak często mylimy miłość z głodem emocji, a bliskość z walką o uwagę.
    W rozmowie z Joanna Olekszyk psycholożka rozbraja nasze wyobrażenia o relacjach: tłumaczy, dlaczego ciągnie nas do narcyzów, czemu spokojni partnerzy wydają się „nudni” i co zrobić, żeby przestać błagać świat o uczucie. To rozmowa o emocjonalnym chaosie współczesnych relacji, ale też o dojrzewaniu do miłości, która nie boli.
    Miłość jako ratunek od cierpienia
    W kulturze, która sprzedaje miłość jako lekarstwo na samotność, łatwo uwierzyć, że druga osoba ma nas „naprawić”. Katarzyna Miller zauważa, że szczególnie kobiety wychowywane są w przekonaniu, że prawdziwe uczucie powinno być totalne – intensywne, wszystko obejmujące, najlepiej takie, które natychmiast uleczy stare rany.
    – „Dziewczyny bardziej marzą o miłości. I to o miłości totalnej, która zabierze cały ból” – mówi psycholożka.
    To właśnie dlatego tak często ignorujemy sygnały ostrzegawcze. Chcemy wierzyć, że tym razem będzie inaczej. Że ktoś zobaczy nasze zranienia i zamiast je pogłębiać – ukoi. Problem w tym, że desperacja emocjonalna jest widoczna bardziej, niż nam się wydaje.
    – „Niestety pokazujemy zbyt dużo na zewnątrz, co się w nas dzieje, nawet jak się kryjemy” – zauważa Miller.
    I właśnie tę emocjonalną szczelinę bardzo szybko wyczuwają osoby manipulujące.
    Narcyz uwodzi obietnicą
    W podcastowej rozmowie mocno wybrzmiewa temat relacji z narcyzami. Nieprzypadkowo. Media społecznościowe, kultura autopromocji i emocjonalny głód stworzyły idealne warunki dla ludzi, którzy świetnie mówią o miłości, ale fatalnie ją praktykują.
    – „Narcyz to jest łajdak” – mówi bez dyplomatycznych uników Katarzyna Miller.
    I dodaje jedno z najcelniejszych zdań całej rozmowy: – „Narcyz uwodzi przez słowa, nie przez czyny”.
    To zdanie trafia w sedno współczesnych relacji. Wielkie deklaracje, intensywność od pierwszego dnia, poczucie wyjątkowości – wszystko to może działać jak narkotyk. Szczególnie na osoby, które desperacko chcą poczuć się ważne i wybrane.
    Joanna Olekszyk pyta więc wprost: dlaczego tak często próbujemy utrzymać relację z człowiekiem, który nas rani, a sabotujemy związki z „porządnymi chłopakami”?
    To pytanie brzmi niewygodnie, ale właśnie dlatego wywołuje tak silny rezonans. Stabilność bywa mylona z nudą, a emocjonalny rollercoaster – z namiętnością. Jeśli ktoś dorastał w chaosie albo musiał walczyć o uwagę, spokojna relacja może wydawać się podejrzana. Za mało intensywna. Za mało dramatyczna, by uznać ją za „prawdziwą”.
    Emocje nie są problemem
    Emocje nie są problemem
    Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy jest ten o emocjach. Katarzyna Miller przekonuje, że nie należy ich tłumić ani hierarchizować.
    – „Emocje są jak kamienie szlachetne” – mówi psycholożka.
    Każda emocja niesie informację. Złość pokazuje przekroczone granice. Smutek pozwala przeżyć stratę. Lęk ostrzega. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek zamyka się tylko w jednej emocji.
    – „Jeśli używasz tylko smutku…” – zaczyna Miller, pokazując, że wiele osób wręcz przywiązuje się do własnego cierpienia, bo ono staje się częścią ich tożsamości.
    W podobnym tonie mówi o empatii. Psycholożka rozróżnia dwa jej rodzaje: taki, w którym ktoś całkowicie utożsamia się z naszym cierpieniem, oraz dojrzalszy – oparty na obecności i zrozumieniu.
    – „Są dwa rodzaje empatii, kiedy matka się utożsamia z cierpieniem córki i taka, kiedy mówimy komuś: rozumiem, przez co przechodzisz”.
    Ta druga forma buduje relacje bez emocjonalnego pochłaniania drugiej osoby. Bez duszenia miłością.
    Najbardziej przewrotna myśl całej rozmowy pojawia się wtedy, gdy Joanna Olekszyk mówi: – „Żeby być kochaną, warto sobie uświadomić, że nie musisz być kochaną”.
    Katarzyna Miller zachęca więc, by inaczej spojrzeć na siebie i własne słabości.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Mam godziny, kiedy nie odbieram telefonu”. Jak Małgorzata Tomaszewska przestała być „dla innych”? | „Ukryte piękno”. odc. 26

    22-05-2026 | 1 u. 3 Min.
    „Po 9 miesiącach otarłam się o depresję, w tym myśleniu, że nie mam. Dbanie o siebie to jest rozwój. To nie może być tak, że jak zostajemy mamami, to przestajemy być kobietami i ludźmi” – mówi Małgorzata Tomaszewska w podcaście „Ukryte piękno” magazynu Zwierciadło. W rozmowie z Magdaleną Kuszewską prezenterka telewizyjna, a z wykształcenia psycholożka opowiada o macierzyństwie, presji kobiecej perfekcji i o tym, dlaczego współczesne kobiety próbują odzyskać czas, którego ich matki często nigdy nie dostały. Sponsorem odcinka podcastu jest FOREO, producent masek ledowych.
    Pokolenie kobiet, które zawsze miały być „dla innych”
    Przez dekady kobiecość była definiowana przez gotowość do poświęceń. Dobra matka, dobra żona, dobra córka – wszystkie te role miały jeden wspólny mianownik: własne potrzeby należało odłożyć na później. Najczęściej na zawsze.
    W nowym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, realizowanego przez magazyn Zwierciadło we współpracy z FOREO, Magdalena Kuszewska rozmawia z Małgorzatą Tomaszewską o tym, jak zmieniło się podejście kobiet do odpoczynku, pielęgnacji i dbania o siebie. I dlaczego dla wielu z nich chwila ciszy nadal wywołuje poczucie winy.
    Punktem wyjścia do rozmowy jest pozornie proste pytanie: czy współczesne kobiety naprawdę mają dziś więcej czasu dla siebie niż ich matki i babki? A może jedynie nauczyły się lepiej organizować przeciążenie?
    Tomaszewska zauważa, że kobiety funkcjonują dziś w świecie nieustannego multitaskingu. Łączą role zawodowe, rodzinne, emocjonalne i opiekuńcze, próbując jednocześnie nie zgubić samych siebie.
    – „Kobiety dziś robią absolutnie wszystko. Otarłam się o to przy pierwszym dziecku” – przyznaje szczerze.
    To doświadczenie zna dziś wiele kobiet. Macierzyństwo miało być spełnieniem, a staje się kolejnym obszarem presji. Presji, by być cierpliwą, atrakcyjną, produktywną i wdzięczną jednocześnie.
    „Najpierw inni, potem ja”
    Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest temat przekonań wynoszonych z domu. Nie tylko tych dotyczących sukcesu czy relacji, ale również własnego ciała i prawa do stawiania granic.
    Małgorzata Tomaszewska zwraca uwagę, że wiele kobiet od dzieciństwa uczono podporządkowywania się innym.
    – „Nas nauczono, wszyscy są ważniejsi. Na imprezie rodzinnej słyszą dzieci: pocałuj ciocię, wujka, chociaż wcale nie mam na to ochoty. To czego ich uczymy? Że potem całe życie się dostosowujemy do innych” – mówi.
    To właśnie w takich drobnych komunikatach buduje się późniejsze przekonanie, że własny komfort jest mniej ważny niż oczekiwania otoczenia. Że trzeba być miłą, dyspozycyjną i dostępną. Nawet kosztem siebie.
    Psycholożki od lat podkreślają, że kobiety znacznie częściej niż mężczyźni odczuwają poczucie winy związane z odpoczynkiem. Nie bez powodu ponad połowa Polaków – jak zauważa Magdalena Kuszewska – nie wyobraża sobie siedzenia w ciszy i bezczynności. Produktywność stała się dziś społecznym obowiązkiem.Ciało między troską a presją perfekcji
    W rozmowie pojawia się także temat współczesnej kultury ciała. Z jednej strony coraz więcej mówi się o samoakceptacji, body positivity i zdrowiu psychicznym. Z drugiej – media społecznościowe wciąż produkują nowe kompleksy i wymagania.
    – „Żyjemy w czasach kultu ciała. Ciało jest dla nas ważne, jest wizytówką, ale też odzwierciedleniem naszego zdrowia. Ale jest też źródłem cały czas kompleksów, bo niby jest body positive, a jeszcze długo, długo nie” – zauważa Tomaszewska.
    To napięcie między autentyczną troską o siebie a presją nieustannego „ulepszania się” staje się dziś jednym z najważniejszych doświadczeń kobiet.
    Właśnie dlatego coraz większą rolę odgrywają małe codzienne rytuały, które nie wymagają zatrzymywania życia. Technologie beauty, takie jak maski LED FOREO, wpisują się w tę zmianę: nie jako symbol luksusu, ale raczej próba odzyskania kilku minut tylko dla siebie. Bez wychodzenia z domu, bez konieczności „zasługiwania” na odpoczynek.
    Sponsorem odcinka podcastu jest FOREO, producent masek ledowych.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Dla jednego dotyk to fetysz miłości, a innemu kojarzy się z roszczeniami”. Jak nauczyć się różnych języków miłości? | „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”, odc. 5

    22-05-2026 | 1 u. 3 Min.
    „Ona chciała usłyszeć, że on ją kocha, a on jej umył samochód” – mówi psycholog Paweł Droździak w 5. odcinku podcastu „Porozmawiajmy o miłości z Pawłem Droździakiem”. I trudno o lepsze zdanie otwierające rozmowę o związkach w czasach emocjonalnego chaosu. Bo dziś coraz więcej par nie rozstaje się z braku uczucia. Rozstaje się dlatego, że miłość została nadana na niewłaściwej częstotliwości.
    W najnowszym odcinku podcastu Zwierciadła dziennikarka Agnieszka Radomska rozmawia z Pawłem Droździakiem o językach miłości – koncepcji, która od lat elektryzuje terapeutów, influencerów relacyjnych i ludzi próbujących zrozumieć, dlaczego „tak bardzo się starali”, a jednak coś nie zadziałało. To rozmowa nie tylko o romantycznych gestach, ale też o tym, jak bardzo nasze potrzeby emocjonalne są zakorzenione w doświadczeniu, wychowaniu i osobistych skojarzeniach.
    Kiedy „kocham” nie znaczy tego samego
    Miłość rzadko jest uniwersalna. Dla jednej osoby czułość oznacza obecność, dla drugiej konkretne działania, dla trzeciej słowa. I właśnie tam rodzi się najwięcej nieporozumień.
    W rozmowie Agnieszka Radomska przywołuje popularną teorię pięciu języków miłości Gary’ego Chapmana i pyta: „Czy manifestujemy miłość tak, jakbyśmy sami chcieli być kochani?” To pytanie trafia w samo sedno większości relacyjnych napięć.
    Bo bardzo często kochamy intuicyjnie – czyli tak, jak sami chcielibyśmy otrzymywać uczucie. Jeśli potrzebujemy zapewnień, będziemy mówić „kocham”. Jeśli cenimy działania, naprawimy kran, odbierzemy dziecko z przedszkola albo – jak w historii przywołanej przez Droździaka – umyjemy partnerce samochód. Problem w tym, że druga strona może tego w ogóle nie odczytać jako miłości.
    Psycholog zwraca uwagę, że czasem różnice wydają się wręcz nie do pogodzenia. „Jedni wolą konkrety, a inni operują na abstrakcjach. Może on jest dla mnie za tępy” – mówi przewrotnie, pokazując mechanizm, w którym partnerzy zaczynają przypisywać sobie złe intencje albo intelektualne braki, choć tak naprawdę rozminęli się jedynie w emocjonalnym kodzie.
    Dotyk, kwiaty i emocjonalne miny
    Najciekawsze w tej rozmowie jest jednak to, że języki miłości nie są niewinną listą romantycznych preferencji. Za każdym z nich stoi historia.
    „Dla jednego dotykanie to oznaka bliskości, a dla innego kojarzy się z roszczeniami” – zauważa Droździak. To zdanie wybrzmiewa szczególnie mocno w świecie, który z jednej strony obsesyjnie mówi o bliskości, a z drugiej coraz częściej doświadcza emocjonalnego przeciążenia.
    To samo dzieje się z symbolami miłości. Kwiaty? Dla jednej osoby będą wzruszającym rytuałem, dla innej pustym gestem. „Jeden chce kwiaty jako fetysz miłości, a dla innego kwiaty są na Dzień Nauczyciela. Dla jednego fetysz, dla drugiego sygnał urazu. Mamy konflikt” – tłumaczy psycholog.
    I właśnie dlatego współczesne związki coraz częściej przypominają negocjacje między dwoma osobnymi światami emocjonalnymi.
    „Musi powiedzieć, że mnie kocha”
    W kulturze, która promuje samowystarczalność i emocjonalny dystans, potrzeba słownego potwierdzenia uczucia bywa dziś traktowana podejrzliwie. A jednak dla wielu ludzi pozostaje absolutnie fundamentalna.
    „Musi powiedzieć, że mnie kocha. Tymi słowami” – mówi Droździak o potrzebie, której nie da się zastąpić żadnym praktycznym działaniem ani romantycznym gestem.
    To ważny moment tej rozmowy, bo pokazuje, że języki miłości nie są fanaberią. Są próbą dotarcia do poczucia bezpieczeństwa. Dla jednych bezpieczeństwem będzie dotyk, dla innych wspólny czas, dla jeszcze innych codzienna troska albo słowa, które porządkują emocjonalny świat.
    Agnieszka Radomska celnie zauważa też, że relacje z czasem tworzą własny, intymny kod komunikacji. „W związku wyłania się ich własny język miłości i poczucie humoru” – mówi. To właśnie dlatego dwa związki nigdy nie wyglądają tak samo. Każda para buduje prywatny słownik znaczeń, gestów, aluzji i rytuałów, które z zewnątrz mogą wydawać się niezrozumiałe.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Mam godziny, kiedy nie odbieram telefonu”. Jak Małgorzata Tomaszewska przestała być „dla innych”? | „Ukryte piękno”. odc. 26

    22-05-2026 | 1 u. 3 Min.
    „Po 9 miesiącach otarłam się o depresję, w tym myśleniu, że nie mam. Dbanie o siebie to jest rozwój. To nie może być tak, że jak zostajemy mamami, to przestajemy być kobietami i ludźmi” – mówi Małgorzata Tomaszewska w podcaście „Ukryte piękno” magazynu Zwierciadło. W rozmowie z Magdaleną Kuszewską prezenterka telewizyjna, a z wykształcenia psycholożka opowiada o macierzyństwie, presji kobiecej perfekcji i o tym, dlaczego współczesne kobiety próbują odzyskać czas, którego ich matki często nigdy nie dostały. Sponsorem odcinka podcastu jest FOREO, producent masek ledowych.
    Pokolenie kobiet, które zawsze miały być „dla innych”
    Przez dekady kobiecość była definiowana przez gotowość do poświęceń. Dobra matka, dobra żona, dobra córka – wszystkie te role miały jeden wspólny mianownik: własne potrzeby należało odłożyć na później. Najczęściej na zawsze.
    W nowym odcinku podcastu „Ukryte piękno”, realizowanego przez magazyn Zwierciadło we współpracy z FOREO, Magdalena Kuszewska rozmawia z Małgorzatą Tomaszewską o tym, jak zmieniło się podejście kobiet do odpoczynku, pielęgnacji i dbania o siebie. I dlaczego dla wielu z nich chwila ciszy nadal wywołuje poczucie winy.
    Punktem wyjścia do rozmowy jest pozornie proste pytanie: czy współczesne kobiety naprawdę mają dziś więcej czasu dla siebie niż ich matki i babki? A może jedynie nauczyły się lepiej organizować przeciążenie?
    Tomaszewska zauważa, że kobiety funkcjonują dziś w świecie nieustannego multitaskingu. Łączą role zawodowe, rodzinne, emocjonalne i opiekuńcze, próbując jednocześnie nie zgubić samych siebie.
    – „Kobiety dziś robią absolutnie wszystko. Otarłam się o to przy pierwszym dziecku” – przyznaje szczerze.
    To doświadczenie zna dziś wiele kobiet. Macierzyństwo miało być spełnieniem, a staje się kolejnym obszarem presji. Presji, by być cierpliwą, atrakcyjną, produktywną i wdzięczną jednocześnie.
    „Najpierw inni, potem ja”
    Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest temat przekonań wynoszonych z domu. Nie tylko tych dotyczących sukcesu czy relacji, ale również własnego ciała i prawa do stawiania granic.
    Małgorzata Tomaszewska zwraca uwagę, że wiele kobiet od dzieciństwa uczono podporządkowywania się innym.
    – „Nas nauczono, wszyscy są ważniejsi. Na imprezie rodzinnej słyszą dzieci: pocałuj ciocię, wujka, chociaż wcale nie mam na to ochoty. To czego ich uczymy? Że potem całe życie się dostosowujemy do innych” – mówi.
    To właśnie w takich drobnych komunikatach buduje się późniejsze przekonanie, że własny komfort jest mniej ważny niż oczekiwania otoczenia. Że trzeba być miłą, dyspozycyjną i dostępną. Nawet kosztem siebie.
    Psycholożki od lat podkreślają, że kobiety znacznie częściej niż mężczyźni odczuwają poczucie winy związane z odpoczynkiem. Nie bez powodu ponad połowa Polaków – jak zauważa Magdalena Kuszewska – nie wyobraża sobie siedzenia w ciszy i bezczynności. Produktywność stała się dziś społecznym obowiązkiem.
    Ciało między troską a presją perfekcji
    W rozmowie pojawia się także temat współczesnej kultury ciała. Z jednej strony coraz więcej mówi się o samoakceptacji, body positivity i zdrowiu psychicznym. Z drugiej – media społecznościowe wciąż produkują nowe kompleksy i wymagania.
    – „Żyjemy w czasach kultu ciała. Ciało jest dla nas ważne, jest wizytówką, ale też odzwierciedleniem naszego zdrowia. Ale jest też źródłem cały czas kompleksów, bo niby jest body positive, a jeszcze długo, długo nie” – zauważa Tomaszewska.
    To napięcie między autentyczną troską o siebie a presją nieustannego „ulepszania się” staje się dziś jednym z najważniejszych doświadczeń kobiet.
    Właśnie dlatego coraz większą rolę odgrywają małe codzienne rytuały, które nie wymagają zatrzymywania życia. Technologie beauty, takie jak maski LED FOREO, wpisują się w tę zmianę: nie jako symbol luksusu, ale raczej próba odzyskania kilku minut tylko dla siebie. Bez wychodzenia z domu, bez konieczności „zasługiwania” na odpoczynek.
    Sponsorem odcinka podcastu jest FOREO, producent masek ledowych.
Meer Geestelijke gezondheid podcasts
Over Zwierciadło Podcasty
„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.
Podcast website

Luister naar Zwierciadło Podcasty, Leven Zonder Stress en vele andere podcasts van over de hele wereld met de radio.net-app

Ontvang de gratis radio.net app

  • Zenders en podcasts om te bookmarken
  • Streamen via Wi-Fi of Bluetooth
  • Ondersteunt Carplay & Android Auto
  • Veel andere app-functies