PodcastsGeestelijke gezondheidZwierciadło Podcasty

Zwierciadło Podcasty

Zwierciadło
Zwierciadło Podcasty
Nieuwste aflevering

360 afleveringen

  • Zwierciadło Podcasty

    „Nie mam grubej skóry, to jest mój problem”. Jolanta Kwaśniewska o byciu chuliganką, która kocha Bruno Marsa i cieszy się drobiazgów | „Kobiety rządzą”, odc. 5

    20-05-2026 | 1 u.
    „Więcej pary w koła, a mniej w gwizdek” – mówi Jolanta Kwaśniewska i trudno o lepsze zdanie otwierające rozmowę o kobiecej sile, klasie i sprawczości. W podcaście „Kobiety rządzą” Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna Zwierciadła, spotyka się z kobietą, która przez lata była dla Polek symbolem nowoczesnej Pierwszej Damy, ale także kimś znacznie więcej: społeczniczką, liderką, kobietą czynu. To rozmowa o charakterze, który buduje się od dzieciństwa, o ciekawości świata, odporności psychicznej, zdrowym starzeniu się i o tym, dlaczego zazdrość odbiera energię do życia.
    Wizerunek Jolanty Kwaśniewskiej przez lata obrósł elegancją, dyplomacją i perfekcyjnym wyczuciem sytuacji. Tymczasem ona sama z rozbrajającą szczerością wraca do dzieciństwa i opowiada historię dziewczynki, która bardziej niż grzeczną panienkę przypominała herszta podwórka.
    „Byłam i jestem chuliganką” 
    – „Byłam brzydkim dzieckiem, starsza siostra była „Niusia”, młodsza „Lala”, a ja „Jola”. Byłam chuliganem, kumplem synów sąsiadów. i prowodyrką, wchodziłam na drzewo, a żeby mieć prezent dla matek chodziliśmy na tzw. szaber po kwiatka” – wspomina.
    To właśnie w tych obrazach kryje się klucz do późniejszej siły byłej Pierwszej Damy. Nie ma w niej pozy wypracowanej przez polityczne salony. Jest za to temperament, energia i niezgoda na bierność. Sama mówi wprost: – „Ja nie mam takiej sytuacji, że jak trzeba coś zrobić, to ja czekam aż ktoś coś zrobi”. Potrzeba działania przewija się przez całą rozmowę. Kwaśniewska nie ukrywa, że fascynują ją ludzie, którzy mają odwagę zmieniać rzeczywistość, zamiast jedynie ją komentować. – „Kocham sprawczość” – podkreśla. I właśnie dlatego jej publiczna działalność od lat wykracza daleko poza ceremonialną rolę byłej Pierwszej Damy.
    Ciekawość świata jako sposób na życie
    W rozmowie z Joanną Olekszyk wielokrotnie wraca temat rodzinnego domu. Jolanta Kwaśniewska mówi o ojcu z ogromną czułością, ale też podziwem. To po nim odziedziczyła życiowy głód i rodzaj optymizmu, który nie jest naiwny, tylko wypracowany doświadczeniem.
    – „Mam geny mojego taty, który był głodny życia. Ciekawość ludzi i świata też mam po tacie” – mówi. Na dowód przytacza historię, która wyjaśnia więcej niż najbardziej psychologiczne analizy odporności psychicznej: – Optymizm mam po tacie, który przeszedł 14 operacji, w tym dwie na otwartym sercu i jedną kręgosłupa, i mówił: „jeszcze 13 operacyjka”.
    To charakterystyczne dla Jolanty Kwaśniewskiej – nawet o trudnych rzeczach mówi bez patosu. Nie buduje pomników z własnych doświadczeń. Raczej pokazuje, że życie wymaga ruchu, elastyczności i poczucia humoru. Być może właśnie dlatego od lat pozostaje jedną z najbardziej lubianych postaci życia publicznego w Polsce. Nie dlatego, że jest idealna, ale dlatego, że wydaje się prawdziwa.
    „Nieważne co, ale kto mówi”
    W epoce krzyku, politycznego teatru i nieustannego oceniania nasza bohaterka zwraca uwagę na coś, co dziś wydaje się niemal staroświeckie: znaczenie autorytetu i wiarygodności.
    – „Dla mnie nieważne co, ale kto mówi” – przyznaje. Wybrzmiewa to szczególnie mocno w czasach, gdy eksperckość miesza się z internetowym chaosem, a opinie często mają większą wartość niż doświadczenie. Kwaśniewska nie mówi tego z pozycji mentorki pouczającej innych. Raczej z perspektywy kobiety, która przez dekady obserwowała życie publiczne od środka i wie, jak łatwo stracić zaufanie ludzi.
    Jednocześnie nie udaje osoby odpornej na wszystko. Wręcz przeciwnie. W jednym z najbardziej poruszających momentów rozmowy przyznaje: – „Nie mam grubej skóry, to jest mój problem. Jak ktoś komuś zrobi przykrość, to mnie to boli” i jest to ważne wyznanie w kulturze, która często utożsamia siłę z emocjonalnym pancerzem. Rozmówczyni pokazuje coś odwrotnego – można być skuteczną, wpływową i jednocześnie zachować wrażliwość.
    Gościni opowiada o dbaniu o siebie bez obsesji i bez udawania, że czas nie istnieje. Ważne są codzienne wybory, energia, relacje i ciekawość świata.
  • Zwierciadło Podcasty

    „W stresie idziemy w agresję albo uległość”. Halina Piasecka o tym, jak niektórzy szefowie niszczą całe zespoły | „Ukryte piękno”. odc. 25

    19-05-2026 | 47 Min.
    „Człowiek, który nie okazuje emocji, to nie jest dobry lider. Taki człowiek nie budzi zaufania, ludzie za nim nie pójdą” – mówi psycholożka Halina Piasecka w podcaście „Ukryte piękno”, prowadzonym przez Magdalenę Kuszewską. I właściwie już tym jednym zdaniem podważa mit, na którym przez dekady budowano kulturę pracy: że profesjonalizm oznacza chłód, dystans i emocjonalną kontrolę.
    Jeszcze kilka lat temu w świecie pracy dominował prosty komunikat: emocje zostaw za drzwiami. Lider miał być odporny, zdecydowany, skuteczny. Najlepiej niewzruszony. Tymczasem rzeczywistość po pandemii, kryzysy psychiczne pracowników, wypalenie zawodowe i zmęczenie kulturą permanentnej produktywności sprawiły, że coraz więcej osób zaczęło zadawać sobie pytanie: ile kosztuje nas udawanie, że niczego nie czujemy?
    Emocje wracają do biur
    W rozmowie z Magdaleną Kuszewską Halina Piasecka, psycholożka i autorka książki Czuję, więc jestem, pokazuje, że emocje nie są przeszkodą w skutecznym działaniu. Są informacją. Kompasem. A czasem ostatnim sygnałem alarmowym, zanim organizm powie „dość”.
    To właśnie problemy ze snem – jak podkreśla ekspertka – są dziś najczęstszym powodem, z którym klienci trafiają do gabinetów psychologicznych. Bezsenność okazuje się często językiem niewyrażonych napięć, przeciążenia i emocji, które przez lata były spychane na margines. Bo ciało, wcześniej czy później, zaczyna mówić za nas.
    Lider też człowiek
    Najciekawszy moment podcastu pojawia się wtedy, gdy rozmowa schodzi na temat emocji w zarządzaniu. Co zrobić, gdy liderka płacze przy zespole? Czy szef może okazywać słabość? Czy autorytet nie pęka wtedy jak cienkie szkło?
    Magdalena Kuszewska pyta wprost: co zrobić, jeśli liderka jest zbyt emocjonalna i zdarza jej się płakać przy zespole? Odpowiedź Haliny Piaseckiej daleka jest od korporacyjnych sloganów o „zarządzaniu emocjami”. Psycholożka nie namawia do tłumienia uczuć. Przeciwnie – przypomina, że emocjonalność sama w sobie nie jest problemem. Problemem bywa brak świadomości tego, co się z nami dzieje.
    Bo – jak zauważa – „każdy z nas w sytuacji stresowej ma tendencję do pójścia w uległość albo w agresję”. I właśnie wtedy uruchamiają się zachowania, których później żałujemy. Piasecka przywołuje obrazowy przykład liderki, która pod wpływem napięcia „waliła w kafelki w łazience”. To nie anegdota o wybuchowym charakterze. To opowieść o przeciążeniu, które przez zbyt długi czas pozostawało niewidzialne.
    W świecie pracy wciąż pokutuje przekonanie, że skuteczny lider powinien być nieomylny i odporny. Tymczasem ludzie – jak mówi psycholożka – „nie cenią liderów-robotów”. Cenią tych, przy których można czuć się bezpiecznie.
    Emocje są zaraźliwe
    Nie chodzi jednak wyłącznie o atmosferę. Psychologia od lat pokazuje, że emocje przenoszą się w grupach szybciej, niż nam się wydaje. Napięcie jednej osoby potrafi rozregulować cały zespół. Spokój – odwrotnie – może działać stabilizująco.
    „Nasze emocje i zachowania są zaraźliwe” – przypomina Halina Piasecka. To zdanie brzmi dziś jak diagnoza współczesnego rynku pracy. Jeśli lider żyje w ciągłym napięciu, jego zespół zaczyna funkcjonować dokładnie tak samo. Jeśli komunikacja opiera się na presji, ludzie przestają myśleć kreatywnie i zaczynają działać wyłącznie reaktywnie.
    Dlatego coraz większą wartością staje się umiejętność zadawania pytań zamiast wydawania poleceń. „Dobrze zarządza zespołem i relacją ten, który zadaje dobre pytania” – mówi psycholożka. To zupełnie inny model przywództwa niż ten, do którego przyzwyczaiły nas korporacyjne podręczniki z początku lat 2000.
    Dlaczego słowo „ale” potrafi wszystko zepsuć
    W podcaście pojawia się też pozornie drobny temat języka. Halina Piasecka zwraca uwagę na jedno słowo, które regularnie sabotuje relacje – zarówno prywatne, jak i zawodowe. Chodzi o „ale”.
    To ono najczęściej unieważnia komplementy, osłabia wsparcie i zamienia rozmowę w ocenę. „Świetnie to zrobiłaś, ale…” – słyszymy. I nagle cała pozytywna część zdania przestaje mieć znaczenie.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Miłość do każdego dziecka jest inna”. Dlaczego niektóre matki są zazdrosne o córki i co robią nam mity o macierzyństwie? | „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości” odc. 2

    15-05-2026 | 49 Min.
    „Dzieci trzeba chcieć. Dzieci są egocentryczne” – mówi Katarzyna Miller w 2. odcinku podcastu „Przerwa na kawę z Kasią Miller o miłości”. I już po kilku minutach rozmowy wiadomo, że nie będzie to kolejna cukierkowa opowieść o macierzyństwie jako spełnieniu kobiecego losu. Joanna Olekszyk, redaktorka naczelna „Zwierciadła”, razem z psycholożką biorą pod lupę najbardziej utrwalone i okrutne mity dotyczące bycia matką. Sponsor partnerem odcinka jest marka Pandora.
    Macierzyństwo wciąż bywa przedstawiane jak stan naturalnej łaski: kobieta rodzi dziecko, natychmiast zalewa ją fala miłości, intuicja działa bezbłędnie, a jej życie nabiera sensu.
    Instynkt macierzyński? „Miłość nie zawsze spada z nieba”
    Jednym z najmocniej zakorzenionych przekonań jest wiara w automatyczny instynkt macierzyński. Kobieta ma „wiedzieć”, „czuć”, „rozumieć”. Tymczasem Katarzyna Miller mówi wprost: „Dzieci trzeba chcieć. Dzieci są egocentryczne”.
    To zdanie wybrzmiewa mocno właśnie dlatego, że odbiera macierzyństwu fałszywy romantyzm. Psycholożka przypomina, że dziecko nie pojawia się po to, by uleczyć dorosłych z samotności, nadać życiu sens albo skleić relację. Ono przede wszystkim potrzebuje uwagi, czasu i emocjonalnej obecności. A to oznacza ogromne obciążenie – również psychiczne.
    W rozmowie pojawia się ważny wątek kobiecego wstydu. Bo co, jeśli miłość nie przychodzi od razu? Co, jeśli zamiast wzruszenia pojawia się lęk, zmęczenie albo poczucie utraty dawnego życia? Miller podkreśla, że takie emocje nie czynią nikogo złą matką. Czynią ją człowiekiem.
    Matka wie najlepiej? Niekoniecznie
    Przez dekady kobiety słyszały, że „matczyna intuicja” jest nieomylna. Tymczasem Miller przypomina, że wielu dorosłych do dziś nosi w sobie ślady dziecięcych rozczarowań i niespełnionych obietnic.
    Psycholożka przywołuje osobiste wspomnienie: „Nie zapomnę, jak nie spałam całą noc, bo mama obiecała iść ze mną na grzyby”.
    Z takich pozornie drobnych scen buduje się dziecięce poczucie bezpieczeństwa. Nie z perfekcyjnych metod wychowawczych ani modnych poradników. Dziecko nie potrzebuje matki idealnej. Potrzebuje przewidywalności, obecności i emocjonalnej prawdy.
    Rozmowa pokazuje też, jak niebezpieczne bywa przekonanie, że rodzic „wie lepiej”, czego dziecko potrzebuje. Czasem pod hasłem troski ukrywa się kontrola. Czasem – własne lęki.
    Czy matka kocha wszystkie dzieci tak samo?
    To jeden z najbardziej tabuizowanych tematów. Bo kultura wymaga od matek miłości identycznej, równej, sprawiedliwej. Katarzyna Miller mówi jednak otwarcie: „Miłość macierzyńska jest inna do każdego dziecka”.
    I właśnie ta szczerość sprawia, że podcast „Przerwa na kawę z Kasią Miller” działa mocniej niż kolejny poradnik o idealnym rodzicielstwie. Nie daje prostych recept. Nie moralizuje. Zamiast tego pozwala kobietom odetchnąć od presji perfekcji.
    To rozmowa o macierzyństwie bez instagramowego filtra. O zmęczeniu, ambiwalencji, czułości i granicach. Ale też o tym, że dobra matka nie musi być święta. Wystarczy, że pozostanie prawdziwa.
    Miłość ma więcej niż jedną twarz
    Partnerem odcinka jest marka Pandora, która w kampanii BE LOVE przypomina o czymś, co wybrzmiewa również w rozmowie Joanny Olekszyk i Katarzyny Miller: że miłość nie zawsze wygląda tak, jak pokazują ją filmy czy media społecznościowe. Nie zawsze jest łatwa, spektakularna i bezwarunkowo piękna.
    Czasem miłość oznacza stawianie granic. Czasem troskę o siebie. Czasem umiejętność powiedzenia: „nie jestem idealna”. I właśnie dlatego kampania Pandora BE LOVE tak dobrze koresponduje z tematem tego odcinka – pokazuje różne odcienie bliskości: miłość rodzinną, przyjacielską, partnerską, ale też tę skierowaną do samej siebie.
    Bez lukru, za to z autentycznością. Bo być może najważniejsze relacje w naszym życiu to nie te najbardziej widowiskowe, ale te najbardziej prawdziwe.
    Więcej o kampanii BE LOVE i kolekcjach marki znajdziesz na Pandora.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Nie histeryzuj” to nie wsparcie, a brak szacunku. Dr Aleksandra Piotrowska o zawstydzanych emocjach | „Dylematy mamy i taty”, odc. 4

    13-05-2026 | 56 Min.
    „Emocje są kawałkiem nas, równie ważne jak pamięć czy postrzeganie. Emocje służą nam do motywacji. A u nas w kraju standardem jest MO — miłość obywatelska” — mówi psycholożka, dr Aleksandra Piotrowska w podcaście „Dylematy mamy i taty”, prowadzonym przez Alinę Gutek, zastępczynię redaktorki naczelnej magazynu „Zwierciadło”. I właśnie od emocji — tych dziecięcych, ale też naszych, dorosłych — zaczyna się rozmowa o lękach, które coraz częściej przestają być chwilowym etapem rozwoju, a stają się sygnałem alarmowym. Sponsorem odcinka podcastu jest BOIRON.
    Jeszcze kilka lat temu dziecięce lęki często traktowano jak fanaberię albo przejaw nadwrażliwości. Dziś psychologowie alarmują: liczba dzieci i nastolatków z objawami zaburzeń lękowych oraz depresyjnych rośnie dramatycznie. Problemy ze snem, wycofanie, bóle brzucha przed szkołą, ataki paniki, izolowanie się od rówieśników — to nie są „gorsze dni”, które zawsze mijają same.
    W rozmowie z Aliną Gutek psycholożka, dr Aleksandra Piotrowska podkreśla, że kluczowe jest odróżnienie naturalnego strachu od lęku, który zaczyna dezorganizować codzienność dziecka. Strach ma konkretny obiekt: ciemność, psa, hałas, sprawdzian. Lęk jest bardziej rozlany — często trudny do nazwania nawet dla dorosłego, a co dopiero dla kilku- czy kilkunastolatka.
    I właśnie dlatego tak ważna staje się uważność rodziców. Nie na oceny. Nie na „grzeczność”. Tylko na zmianę funkcjonowania.
    Czerwone flagi, których nie warto ignorować
    Dziecko nagle przestaje spotykać się z przyjaciółmi. Coraz częściej boli je brzuch przed wyjściem do szkoły. Zamyka się w pokoju. Reaguje złością albo płaczem na sytuacje, które wcześniej były neutralne. Nie śpi. Nie je. Albo przeciwnie — ucieka w jedzenie, ekran, całkowite odcięcie.
    To moment, w którym rodzic powinien przestać pytać: „czy ono nie przesadza?” i zacząć zastanawiać się: „co ono próbuje mi powiedzieć?”.
    Dr Piotrowska zwraca uwagę, że dzieci bardzo często nie mają języka do opisywania własnych stanów emocjonalnych. Zamiast powiedzieć „boję się”, mówią: „nie chcę iść do szkoły”, „boli mnie głowa”, „zostaw mnie”. Problem w tym, że dorośli nadal zbyt często odpowiadają zawstydzaniem.
    „Jak słyszymy: ‘nie histeryzuj’, ‘chciałabym mieć twoje problemy’ — to jest brak szacunku” — mówi psycholożka. I dodaje, że podobne komunikaty uczą dziecko jednego: że jego emocje są nieważne albo niepożądane.
    „Swoje nerwy możesz sobie w kieszeń wsadzić”
    W polskiej kulturze emocje dzieci nadal bywają traktowane jak problem wychowawczy, a nie informacja. Złość? Niegrzeczność. Płacz? Manipulacja. Lęk? Przesada.
    „Swoje nerwy to możesz sobie w kieszeń wsadzić. Dzieci wciąż są tak zawstydzane przez nauczycieli. Ten przekaz pokazuje, że dzielimy emocje na dobre i złe, które u grzecznego dziecka nie powinny się pojawić” — zauważa dr Piotrowska.
    To szczególnie niebezpieczne w przypadku dzieci wysoko wrażliwych, perfekcyjnych albo tych, które od najmłodszych lat słyszą, że „muszą sobie radzić”. Bo dzieci, które nigdy nie uczą się mówić o emocjach, często zaczynają mówić o nich ciałem.
    Bólami brzucha. Bezsennością. Tikami. Wycofaniem. Agresją.
    Nawet po latach można odbudować relację
    Dla wielu rodziców najbardziej poruszający może okazać się fragment o poczuciu winy. O tym, że wychowywali „tak jak ich wychowano”. Że sami nie słyszeli „kocham cię”, więc trudno im dziś mówić to własnym dzieciom.
    „W wielu dzisiejszych domach dorośli mają kłopot, żeby powiedzieć: ‘kocham cię’. Po co to mówić, wystarczy, że ci samochód umyję” — zauważa psycholożka z charakterystyczną dla siebie ironią.
    „To nie jest tak, że nie da się zbudować na nowo relacji z dzieckiem, nawet jeśli przez 10 lat popełnialiśmy błędy” — mówi dr Piotrowska.
    Bo dzieci nie potrzebują perfekcyjnych rodzin. Potrzebują dorosłych, którzy potrafią zauważyć, że za złością, wycofaniem albo „histerią” bardzo często stoi po prostu lęk.
    Sponsorem odcinka podcastu jest BOIRON.
  • Zwierciadło Podcasty

    „Ciało wie”. Dekalog kobiety spełnionej dr. Tadeusza Oleszczuka i Aldony Luterek | „Ukryte piękno”. odc. 24

    11-05-2026 | 1 u. 15 Min.
    Spotykam osoby pogubione. Kobieta ma 50 lat i mówi: nie wiem, kim jestem. Mówię wtedy, zrób sobie rytuał, uczcij ten moment, bo to może być pierwszy dzień twojego nowego życia - mówi Aldona Luterek, soul coach®, właścicielka marki kosmetycznej Phenomé w podcaście „Ukryte piękno” . - Ciało to nasz przyjaciel. Ono nam mówi, jak mamy żyć - dodaje dr Tadeusz Oleszczuk. Jak przestać je traktować jak projekt do poprawy, a zacząć widzieć w nim przestrzeń życia i za czym tęsknią kobiety dojrzałe? Sponsorem odcinka jest marka kosmetyków naturalnych Phenomé.
    Dojrzałe ciało przez lata opisywano językiem braku: mniej jędrności, mniej energii, mniej możliwości. A gdyby odwrócić tę narrację? W podcaście „Ukryte piękno” Magdalena Kuszewska rozmawia z dr. Tadeuszem Oleszczukiem i Aldoną Luterek, soul coachem® i właścicielką marki Phenomé o tym, jak wspierać ciało zamiast z nim walczyć i je krytykować? - Bo – jak mówi ginekolog: ono wie. I jeśli tylko damy mu głos, może nas zaskoczyć.
    Ciało to nie problem - to relacja
    Moment, w którym zaczynamy patrzeć na ciało jak na „problem do rozwiązania”, przychodzi często niepostrzeżenie. Zaczyna się od drobnych korekt, kontroli, porównań. Kończy – napięciem i poczuciem, że ciągle jesteśmy „nie dość”.
    Tymczasem, jak podkreśla dr Tadeusz Oleszczuk: „ciało to nasz przyjaciel. Ono nam mówi, jak mamy żyć. Ono się adaptuje.” Problem w tym, że rzadko słuchamy.
    Aldona Luterek widzi to w swojej pracy codziennie: kobiety zmęczone, przebodźcowane, odcięte od siebie. „W trakcie sesji soul coachingowych® i numerologicznych słyszę od kobiet, że śpią po sześć godzin” – mówi. I dodaje: to nie jest kwestia braku wiedzy, to kwestia decyzji.
    Bo zmiana zaczyna się od zatrzymania. „Pośpiech nie pozwala na podjęcie dobrych decyzji, trzeba się zatrzymać. Podjąć decyzję, że coś chcę zrobić inaczej” – podkreśla Luterek.
    Dojrzałe ciało – rachunek za styl życia
    Dojrzałość nie przychodzi nagle, jest konsekwencją. Często bardzo konkretną.
    Na pytanie Magdaleny Kuszewskiej o to, co dzieje się w ciele po czterdziestce i pięćdziesiątce, dr Oleszczuk odpowiada bez złudzeń:
    „To są konsekwencje codziennych nawyków przez ostatnie 15 lat. Jeśli kobieta nie dbała o siebie, mało spała, jadła byle co, to jak spadnie kurtyna estrogenowa, to wychodzi wszystko, o czym ciało szeptało przez lata.”
    I dodaje coś, co wybrzmiewa jak ostrzeżenie, ale też jak wezwanie do uważności: „Przecież 80% nowotworów jest po 45. roku życia.”
    To nie jest narracja strachu, tylko odpowiedzialności, bo ciało nie karze, tylko informuje.
    Multitasking? Droga donikąd
    Współczesna kobieta jest mistrzynią zarządzania. Zadaniami, emocjami, relacjami. Tylko że to mistrzostwo ma swoją cenę.
    „Multitasking nas rozjeżdża” – mówi wprost dr Oleszczuk.
    I trudno się z tym nie zgodzić. Ciągłe przełączanie uwagi, życie w trybie „więcej, szybciej, lepiej” oddala nas od podstawowego pytania: czego naprawdę potrzebuję?
    W tej perspektywie luksus zmienia znaczenie. „Luksus to nie jest pęd” – słyszymy w podcaście. Luksus to czas. Sen. Uważność. Decyzja, by nie robić wszystkiego.
    Punkt zwrotny: „nie wiem, kim jestem”
    Dojrzałość bywa momentem kryzysu. Ale – jak pokazuje rozmowa – może być też początkiem.
    Aldona Luterek opowiada o kobietach, które przychodzą do niej z jednym zdaniem: „Mam 50 lat i nie wiem, kim jestem.”
    Jej odpowiedź jest zaskakująco prosta: „Zrób sobie rytuał, uczcij ten moment, bo to może być pierwszy dzień twojego nowego życia.”
    To odwrócenie perspektywy jest kluczowe. Zamiast traktować zmianę jak stratę, można zobaczyć w niej przestrzeń.
    Czułość zamiast krytyki
    Jednym z najbardziej poruszających wątków rozmowy jest temat czułości wobec własnego ciała.
    „Łatwiej dajemy czułość drugiemu człowiekowi, a nie sobie” – zauważa Luterek.
    A przecież to właśnie relacja z własnym ciałem jest tą najdłuższą i to najbardziej wymagającą.
    Sponsorem odcinka podcastu „Ukryte piękno” jest marka kosmetyków naturalnych Phenomé.
Meer Geestelijke gezondheid podcasts
Over Zwierciadło Podcasty
„Zwierciadło Podcasty” to rozmowy o psychologii, kulturze, wychowaniu, podróżach i dobrym życiu. Naszymi gośćmi są znani eksperci, badacze oraz ludzie zaangażowani w promocję aktualnej i sprawdzonej wiedzy ze wszystkich tych dziedzin.
Podcast website

Luister naar Zwierciadło Podcasty, 10% Happier with Dan Harris en vele andere podcasts van over de hele wereld met de radio.net-app

Ontvang de gratis radio.net app

  • Zenders en podcasts om te bookmarken
  • Streamen via Wi-Fi of Bluetooth
  • Ondersteunt Carplay & Android Auto
  • Veel andere app-functies